Dla zmylenia przeciwnika – ZKL 509KC

Drukuj

Mam hobby. Owszem, prawie każdy jakieś ma, ale moje jest dość rzadkie. Otóż zbieram informacje o wydawanych w Polsce tablicach rejestracyjnych – jakie numery wydaje się w którym powiecie, jakie otrzymują samochody, a jakie motocykle, przyczepy i motorowery. To tak z grubsza. Dane są udostępnione w specjalnym wortalu internetowym http://www.wptr.pl z podziałem na określone kategorie. Wortal ma około 700 użytkowników, zatem nie jest to zbyt popularne zainteresowanie i każdy z nas ma szanse wnieść dużo wiedzy do jego zbiorów. A wierzcie mi Państwo – jest co zbierać.

Tablice rejestracyjne, które obecnie otrzymują właściciele pojazdów w Polsce, wprowadzono w 2000 roku. Po raz pierwszy po II wojnie światowej pojawiły się u nas tablice białe z czarnymi znakami, przez co dołączyliśmy do europejskich standardów estetyzacji – jedynie Liechtenstein wydaje tablice z czarnym tłem. Natomiast system, według którego dobiera się znaki rejestracji, należy do najbardziej skomplikowanych w Europie.

Najważniejszym z powodów wprowadzenia nowych wzorów tablic rejestracyjnych była – podobnie, jak przy poprzedniej zmianie w 1976 roku – reforma podziału administracyjnego kraju. W pierwotnym zamyśle rejestracja miała wskazywać zarówno na przynależność pojazdu do województwa, jak i powiatu. Tego warunku nie spełniały wzory tablic dotychczas stosowanych. Przy okazji postanowiono dodatkowo podkreślić odrębność powiatów grodzkich i ziemskich, konstruując dla nich odmienne wzorce wyróżnika. Powiaty grodzkie otrzymały wyróżniki dwuliterowe (jak np. Szczecin – ZS czy Bytom – SY), a ziemskie – trzyliterowy (przykładowo powiat wałbrzyski – DBA czy włoszczowski – TLW). Pierwsza litera wyróżnika oznacza województwo, kolejne – określony powiat lub dzielnicę Warszawy. W założeniu skrót literowy powinien budzić łatwe skojarzenie z miejscem wydania tablicy. Niekiedy tak jest (S – śląskie, L – lubelskie, B – jak Białystok – podlaskie), ale nazwy geograficzne nie ułatwiły życia autorom rozporządzenia. Poza województwem lubelskim jest też lubuskie i łódzkie, którym wyróżniki należało rozlosować z puli wolnych liter. W ten sposób Łódź otrzymała wyróżnik EL – identyczny, jak ten, który przed reformą posiadał… Elbląg. Podobnie jest z niektórymi wyróżnikami powiatów: ponieważ w województwie śląskim jest i Bielsko-Biała, i Bytom, wyróżnik SB mogło otrzymać tylko jedno miasto. Do wyróżników dla Warszawy jeszcze powrócę.

Druga część numeru rejestracyjnego to tzw. wyróżnik pojazdu – unikalny w danym powiecie zestaw cyfr i liter. Przezorni urzędnicy przewidzieli (a przynajmniej tak im się wydawało), że system musi być pojemny i wypracowali kilka wzorów wyróżników – dla powiatów grodzkich początkowo pięć, a dla ziemskich dwa. W sumie powstawały kombinacje złożone wraz z wyróżnikiem powiatu z siedmiu znaków. Prędko jednak okazało się, że indywidualnych wyróżników brakuje – zwłaszcza w powiatach ziemskich, natomiast przyjęte wzory IV i V zasobu dla powiatów grodzkich mogą dać identyczne kombinacje jak w przypadku I zasobu ziemskiego lub… starych tablic, sprzed 2000 roku. Opracowano więc dwa nowe wzory dla powiatów grodzkich i cztery dla ziemskich, co i tak nie przeszkodziło starostwu powiatowemu we Wrocławiu wydać kilka tysięcy tablic według unieważnionych wzorów. Podczas kolejnej nowelizacji rozporządzenia dołożono jeszcze trzy zasoby dla powiatów ziemskich, tym razem złożone łącznie z ośmiu znaków na tablicy. Urzędnicy jednak przyrządzili sobie kolejny „pasztet”, nie biorąc pod uwagę tablic dla motocykli, ciągników rolniczych i motorowerów, na których ośmiu znaków zmieścić się nie da. Wynik – kolejne dwa zasoby, wyłącznie dla takich pojazdów. W sumie w użyciu jest obecnie 14 wzorów dla powszechnie używanych pojazdów, 3 dla zabytkowych (bo jednego zaczęło brakować w Piasecznie, ze względu na zbiory muzeum w Otrębusach) i 3 wprowadzone nielegalnie (jeden z powiatów wydał tablice dla przyczep w układzie, którego nie przewiduje żadne rozporządzenie).

Stosowne rozporządzenie stanowi, iż zasoby wyróżników pojazdów mają określoną kolejność wprowadzania. Mało który samorząd jednak się tym przejmuje. W wielu słabo zaludnionych powiatach ziemskich, po wyczerpaniu I zasobu „litera + 3 cyfry” zaczęto wydawać od razu zasób VII, w którym po wyróżniku powiatu następuje pięć cyfr. Sposobów wydawania zasobów III (cyfra + litera + 2 cyfry) oraz IV (2 cyfry + litera + cyfra) występuje co najmniej kilka. Niektóre powiaty przeskakują wdzięcznie pomiędzy najróżniejszymi zasobami: nie skończywszy jednego, rozpoczynają inny. Na szczyty radosnego rozgardiaszu wspiął się powiat kołobrzeski, w którym ni stąd, ni zowąd zaczęto wydawać ostatni zasób IX, złożony z trzech cyfr i dwóch liter, przy czym litery przydzielano – jak udało nam się zidentyfikować w gronie wortalowiczów – według inicjałów pracowników kołobrzeskiego wydziału komunikacji… Parę miesięcy temu urzędnicy nieco się jednak uspokoili i numery idą po kolei – obecnie wydawanym jest tytułowy dla notki ZKL 509KC.

Warszawa rządzi się swoimi prawami i każda jej dzielnica w systemie oznaczania pojazdów powinna być potraktowana jak oddzielny powiat ziemski. W większości przypadków tak jest, jednakże podczas przydzielania wyróżników urzędnikom – co tu dużo mówić – zabrakło literek. WC nie przydzielono nikomu (skądinąd to zrozumiałe), pominięto WV (gen. Jaruzelski powiadał, że w polskim alfabecie nie ma litery V, aczkolwiek jednak w wyróżnikach pojazdów się ona pojawia), słowem Rembertów, Włochy i Wilanów musiały się podzielić wyróżnikiem WW, dla którego w ogóle nie wydaje się I zasobu (prawie 100 tysięcy zmarnowanych numerów), natomiast Wesoła „pożyczyła” od Żoliborza litery WX i wprowadziła od razu III zasób, wydając go w kolejności wspak… W ramach odrębnych stołecznych ciekawostek – z puli II zasobu dla Woli wydaje się, także literami wstecz, tablice dla zamieszkałych w W-wie cudzoziemców (czemu tylko stołecznych?! A co to, w Ełku innostraniec ma być incognito?), pojazdy zabytkowe mają zupełnie inne wyróżniki dla dzielnic niż współczesne, podobnie motocykle i motorowery. Mamy zatem na wortalu z Warszawą pyszną zabawę.

Poza numerami przydzielanymi według zasobów można również od 2000 roku uzyskać, wpłaciwszy 1000 zł, tablicę z wyróżnikiem indywidualnym. Kosztuje to dość słono, a w dodatku wyposażywszy autko w spersonalizowane tablice, należy złożyć stosowne modły w intencji tegoż, aby nie być zmuszonym do jego wyrejestrowania (sprzedaż, szkoda całkowita po zdarzeniu drogowym). Otóż wyróżnik indywidualny – jak i każdy inny – jest przypisany do pojazdu, a nie do właściciela. Zatem w przypadku nabycia drugiego pojazdu musimy ponownie wystarać się o ewentualne indywidualne tablice. Mało tego – raz użyte numery przepadają na wieczność. Oficjalnie nie wydaje się powtórnie raz wyrejestrowanych tablic. W rzeczywistości bywa inaczej i przy odpowiednim zachęceniu urzędnika można uzyskać numery raz już użyte – zapraszamy do sprawdzenia w bazie wortalu informacji o niektórych tablicach, które nazywamy „złotymi”, czyli z numerem złożonym z jednej cyfry.

Dość o wyróżnikach, czas na same tablice. Przyjrzyjcie się Państwo w wolnej chwili wybranym autom na dowolnym parkingu. Tak, tak, wzrok Was nie myli: litery na przodzie i na końcu tablicy, nawet te same, nie są takie same! Prawodawca tak rozrysował proporcje poszczególnych znaków i przerw między nimi, że w wyróżniku pojazdu litery muszą być węższe niż w oznaczeniu województwa i powiatu! Ale, ale… są jeszcze ośmioznakowe zasoby w powiatach ziemskich. Tam, z braku miejsca, także litery wyróżnika miejsca są wąskie. Ponadto w 2002 roku naszła ministerialnych specjalistów estetyczna refleksja na temat kształtu liter M i W. Zaiste, zwłaszcza starsze W było nieco niewydarzone. Nowe rozporządzenie i mamy nowy kształt obu liter. Wliczając tablice dla małych pojazdów, funkcjonuje w użyciu po 6 wzorów dla tych literek, plus ich warianty dla wciąż ważnych czarnych tablic (inne znaki dla obu typów tablic są wspólne).

Ustalono ponadto, że pewnych liter można użyć wszędzie, a niektórych nie. W wyróżniku pojazdu nie wolno stosować liter B, D, I , O i Z – w powiatowym i wojewódzkim te litery są dozwolone. Skąd to ograniczenie? Ponoć w przyjętej czcionce za bardzo przypominają one cyfry. Czy zatem planowano wprowadzenie jakiegoś automatycznego systemu detekcji tablic i obawiano się o ewentualne błędy? Nie mam pojęcia. Co ciekawe – przepis o wyłączeniu powyższych liter z wyróżników pojazdów wszedł w życie później niż ustalono wzory tablic dla służb mundurowych i na przykład policja z tych liter w wyróżnikach korzysta. Z tego też powodu nie powiódł się fortel policjantów z powiatu łomżyńskiego, którzy swoje nieoznakowane radiowozy wyposażyli w tablice z „cywilnym” wyróżnikiem BLM, jednakże w kombinacji znaków pojazdu wykorzystali literę I. I przez to I całą tajność diabli wzięli.

Poza rozporządzeniami, wzorami i całym gąszczem przepisów kolejne ogniwo w powstaniu tablicy rejestracyjnej stanowi wytwórca, który nie dość, że musi sprostać wymaganiom dotyczącym materiału i druku, to jeszcze ma przynajmniej w teorii obowiązek przestrzegania reguł wydawania tablic. Przy powyżej opisanej mnogości wzorów wyróżników, komplikacji w stosowaniu (lub nie) określonych liter, tablic z błędami nie brakuje. Pomieszanie szerokich i wąskich liter (w czym do dziś celują powiaty z kujawsko-pomorskiego), stosowanie liter wyłączonych przez przepisy, pomijanie ustalonych proporcji odległości między znakami – to najczęstsze uchybienia. A my to skrzętnie i z lubością wyławiamy do pęczniejącego działu „tablice nielegalne”.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Z chęci podzielenia się ciekawym moim zdaniem sposobem na wolny czas? Nie. Omówione powyżej swoistości polskich tablic rejestracyjnych stanowią kliniczny przykład jakości polskiego prawodawstwa. Rozporządzenie decydujące o sposobie oznaczania pojazdów jest od samego początku wadliwe. W wyróżniku miejsca usiłowano upchnąć tak wiele informacji, że system od zarania został skażony niewydolnością. Fakt równoczesnego stosowania w jednym kraju siedemnastu legalnych wzorów tablic rejestracyjnych dla pojazdów prywatnych jest bez precedensu z pewnością w Europie, a może i na świecie. To, że wprowadzono tak rozliczne wzory i nie przestrzega się kolejności ich wydawania, powoduje dalszą dysfunkcję systemu: nie sposób użyć go chociażby do policzenia pojazdów, na przykład po to, by wiedzieć, jak wielki odsetek właścicieli nie płaci OC. Dziecięce choroby systemu spowodowały jego niepełną zdatność do użycia w Warszawie i wielu innych powiatach. Wreszcie stopień komplikacji powoduje, że liczba pojazdów, które z racji posiadania wadliwych tablic właściwie powinny zostać zarejestrowane na nowo (na koszt właścicieli, oczywiście!), jest wcale niemała i de facto, aby uniknąć zbędnych kosztów, trzeba na błędy w wydawaniu tablic przymknąć oko.

Krótko – skonstruowano bardzo zły akt prawny, który dotyczy ogromnej liczby obywateli Polski, za to którego nie sposób literalnie przestrzegać.

Ile rozporządzeń zawiera podobne wady? Ile jest tworzonych podobnie bez wyobraźni i pojęcia o skutkach? Ile trzeba w nieskończoność nowelizować nie dlatego, że zmieniają się realia, tylko ze względu na ich wadliwość od zarania? Za jakie pieniądze?

Mógłbym rozpisać się obecnie o opracowanych przez uczestników wortalu nowych, lepszych, pojemniejszych i sensowniejszych wzorach tablic. Mógłbym opisać własne pomysły. Wspomnę tylko o tym, do czego podobno trwają przymiarki. System centralny, stosowany już m.in. we Włoszech, Francji, Belgii czy Hiszpanii, ponoć ma zostać wprowadzony i u nas. Ale zastanawiam się, czy konstruowanie nowego systemu, choćby i sprawnego, nie wygeneruje ponownie horrendalnych kosztów, przewyższających o rzędy wielkości wydatki generowane przez obecny system.

Może niech już lepiej zostanie ZKL 509KC i podobne potworki. Przynajmniej my w WPTR mamy z tego odrobinę radości. Zaś w ramach narodowej satysfakcji postawię tezę, że sposób wydawania tablic rejestracyjnych w Polsce zapewne przyprawia obcą agenturę o niezgorszy ból głowy. Może to wszystko w celu wzmocnienia obronności – dla zmylenia przeciwnika?

Sławomir Zamuszko, Forum Od-nowa

Czytaj również
  • http://pl.hotelopedia.org Hotelarz

    Świetny artykuł. Wiedziałem, że generalnie nasz system jest ciekawy, ale nie zdawałem sobie sprawy, że aż tak. Podoba mi się system irlandzki, gdzie poza hrabstwem na tablicy, jest również miejsce na rocznik pojazdu (np. [ 13-D-55896 ] to tegoroczny samochód z Dublina); ponadto tablice zostają na zawsze z samochodem, niezależnie od zmiany właściciela.

  • http://koziolekweb.pl Koziołek

    W temacie liter B, D, I , O i Z. Nie system detekcji automatycznej (bo OCR sobie z tym spokojnie poradzi), ale ze względu na ludzi. Spróbuj z 50-80 metrów rozróżnić B i 8, czy I i 1.

    Szczególnie jak masz do czynienia ze znakami w kroju bezszeryforym.

  • Franek

    Końcówka to sama prawda. Niestety nie ma obecnie uchwalanych żadnych ustaw, które byłyby zgodne z prawem lub możliwych do przestrzegania w całości. Brak odpowiedzialności urzędników, którzy tworzą te wszystkie dyrdymały niestety nie wróży dobrze na przyszłość. Tak gwoli ciekawostki z mojego pola działania podam iż w czerwcu zeszłego roku wyszła ustawa likwidująca NZOZY a wprowadziła tzw Podmioty Lecznicze (sam nie jestem pewien już nazwy i mogę się mylić w kwestii tej nazwy). Po co, dlaczego nikt tego nie wie, ale roboty było niemało z tymi kwestionariuszami. Wypełniając jeden z kwestionariuszy należało podać cennik usług medycznych, który później zostanie opublikowany w ogólnodostępnym rejestrze. Problem jest taki, że zgodnie z obowiązującym prawem nie można podawać publicznie cen leczenia. I co ma zrobić taki właściciel ZOZU. Albo musi złamać prawo, albo musi pozbawić się możliwości legalnej pracy. Wybór jest prosty.

  • Piotrek

    A czy ktoś wie może, czy na polskich tablicach może wystąpić litera Q? X i V widziałem, Q nigdy… Chodzi mi o te indywidualne – marzą mi się blachy na cześć Quake’a.

  • Zamek

    Dobry wieczór, tu autor. Dziękuję za dotychczasowe komentarze.
    @Hotelarz: dzięki za dobre słowo. Kilka krajów ma w kombinacji cyfr i liter zakodowany rok wydania tablicy – m. in. Wielka Brytania i Holandia.
    @Koziołek – rozróżnialność znaków z określonej odległości to sprawa subiektywna. Można było przy okazji wprowadzenia białych tablic sięgnąć po inną czcionkę, w której różnice pomiędzy poszczególnymi literami i cyframi są znaczniejsze.
    @Piotrek – nie ma litery Q, nie było jej też w systemie używanym w latach 1976-2000.