Gminne elektrownie

Drukuj

W obliczu wzrastających cen energii elektrycznej, dyktatu monopolistycznego czy możliwych blackoutów rolą państwa powinno być zainicjowanie procesu, w którym każda większa gmina lub grupy gmin będą miały własną ekologiczną elektrownię. Wybór technologii jest niemały i pojawiają się już pojedyncze inicjatywy energetyczne gmin, np. nadmorskich.

Fot. Rafał NowakPolskie samorządy od dłuższego czasu narzekają na politykę energetyczną państwa. Gminy są np. zobowiązane do finansowania oświetlenia na wszystkich drogach publicznych, poza drogami płatnymi i autostradami. Elektrownie gminne bazujące na źródłach odnawialnych mogłyby stać się remedium na te problemy. Obecnie samorządy kupują energię od monopolistów, którzy znacznie obciążają kosztami ich budżety. Temat samowystarczalności energetycznej dotyczy więc szeroko pojętej problematyki alternatywnych sposobów pozyskiwania energii i ich wykorzystywania w polskiej gospodarce. Ciężar dyskusji o gospodarce energetycznej powinien zostać przeniesiony z poziomu rządowego na samorządowy, a państwo wspierałoby tylko kreatywność gmin. Ważnym aspektem jest też poszukiwanie oszczędności w samorządach: przykładowo, w większości szwedzkich gmin zainstalowano żarówki energooszczędne, przyciemniacze światła i czujniki rejestrujące ruch, aby światło nie paliło się bez potrzeby. Takie pomysły racjonalizatorskie przydałyby się polskim gminom.

Szansa na uniezależnienie się JST od centralnych dostawców energii

W niektórych krajach samorządy nie tylko są energetycznie samowystarczalne, ale również sprzedają energię. Taka sytuacja ma miejsce w np. w Szwajcarii i Norwegii. Być może to przyszłość polskich inwestycji komunalnych, z punktu widzenia mikro (gminy) i makro (państwo)? Władze centralne mogłyby wskazywać np. sfery interwencji, z których na ten cel przekazywałyby środki do samorządów w charakterze bodźca. Można też promować udział gmin w szeroko pojętej odnawialnej gospodarce energetycznej – małe lokalne elektrownie zwiększają wykorzystanie OZE i bezpieczeństwo energetyczne.

Problem stanowi fakt, że ich powstawanie pośrednio dotknie energetycznych oligopolistów. W niektórych sytuacjach gminy będą bowiem w stanie oferować swoim mieszkańcom energię za darmo, a nadwyżkę sprzedawać na rynku. Z kolei producentom energii bardziej opłaca się utrzymanie obecnych mocy, mimo wciąż wzrastającej podaży. Budowa nowych bloków energetycznych jest tak droga, że zwrot z inwestycji trwa długie lata, a na obecne moce (pomniejszone o zużycie u odbiorców indywidualnych) i tak znajdą się odbiorcy, choćby w przedsiębiorstwach.

Główną kwestią byłoby zatem wypracowanie takich rozwiązań legislacyjnych, które motywowałyby samorządy do działania. Próba stworzenia przedsiębiorstw energetycznych nie powinna napotkać bariery prawnej. Mogą zaistnieć przeszkody technologiczne, społeczne (instalowanie elektrowni ekologicznych, zwłaszcza wiatrowych, ma nadal wielu przeciwników) i oczywiście finansowe – duży koszt inwestycji. Jest jeszcze kwestia sieci przesyłowej, która należy obecnie do monopolistów: wzięcie przez gminy w swoje ręce dostarczania energii pozbawi ich ogromnych wpływów.

Należałoby się też zastanowić, który rodzaj pozyskiwanej energii będzie dla wspólnot najtańszy – wiele wskazuje na to, że idealnym „paliwem” są śmieci, których użycie zmniejsza koszty inwestycji. Zwłaszcza, ze coraz więcej mówi się o grożącej Polsce w przyszłości „katastrofie śmieciowej”. Nasz kraj jest w dużym zapóźnieniu, jeśli chodzi o ekologiczną utylizację odpadów według dyrektyw unijnych, więc powinny znaleźć się na to środki w budżecie państwa i budżetach samorządów.

Jak to robią samorządy Skandynawii i Szwajcarii?

W Norwegii, gdzie większość energii dostarczają hydroelektrownie, władze lokalne posiadają blisko 50 proc. krajowego potencjału wytwarzania energii elektrycznej. Głównie do nich należą sieci dystrybucyjne, podczas gdy sieci przesyłowe są przede wszystkim w posiadaniu państwa. Dynamiczny rozwój samorządowych spółek energetycznych nastąpił już w latach 40. XX wieku. Spośród działających norweskich spółek tego rodzaju większość w całości lub częściowo należy do gmin i hrabstw Norwegii.

Energetyka ma również duże znaczenie w działalności spółek gminnych w Szwecji. Wiele z nich działało w sektorze energetycznym. Szwedzi są otwarci na wejście do innych krajów z projektami ekologicznymi związanymi z utylizacją odpadów komunalnych, w tym na pozyskiwanie polskich śmieci. Natomiast w Finlandii samorządy odpowiadały w 2005 r. za 15 proc. produkcji energii. Pierwsze spółki komunalne powstawały pod koniec XIX właśnie w sektorze energetycznym, a obecnie w największym stopniu zajmują się wytwarzaniem i dystrybucją energii. Stymulowana dotacjami z budżetu Królestwa gospodarka energetyczna gmin Danii zmierza do intensyfikacji wykorzystania turbin wiatrowych.

Z kolei w opartym głównie na hydroelektrowniach szwajcarskim sektorze energetycznym dominuje własność publiczna, a szereg przedsiębiorstw należy do gmin.

W Polsce nie trzeba zmieniać prawa

Dla tworzenia przez gminy samodzielnie, wspólnie lub z udziałem innych partnerów elektrowni nie ma żadnych przeszkód prawnych. Wprawdzie art. 18 ustawy z dnia 10 kwietnia 1997 r. Prawo energetyczne nie upoważnia do stwierdzenia, że ustawowym obowiązkiem gminy jest zapewnianie wspólnocie energii elektrycznej (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 lutego 2002 r., sygn. akt I CKN 1002/99), ale gminy i związki międzygminne mogą w tym przypadku utworzyć lub przystąpić do spółek kapitałowych, ważnych dla rozwoju gminy, o których mowa w art. 10 ust. 3 ustawy z dnia 20 grudnia 1996 r. o gospodarce komunalnej. Stworzenie podmiotów gminnych prowadzących działalność w zakresie energetyki, choć poza sferą użyteczności publicznej, odbywać się będzie w granicach prawa. Niestety także ze względu na treść art. 10 ust. 3 ustawy o gospodarce komunalnej, w obecnym stanie prawnym, nie jest możliwe skorzystanie z możliwości, jakie stwarza ustawa z dnia 19 grudnia 2008 r. o partnerstwie publiczno-prywatnym. Inicjatorzy ambitnych mikro-projektów energetycznych będą musieli odwołać się do przepisów ustawy o gospodarce komunalnej, a jedyną prawną formą w tej sferze będą spółki kapitałowe: z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjne.

Zaletą proponowanych powyżej rozwiązań jest stosunkowo niewielki czynnik ryzyka: można oprzeć się na sprawdzonych wzorcach skandynawskich. Z doświadczeń szwedzkich wynika, ze w ciągu dwudziestu lat można doprowadzić do prawdziwego „cudu energetycznego”. Byłoby to też zgodne z wymogami nałożonymi na Polskę w kwestii redukcji emisji gazów do 2020 roku.

Czytaj również