Odpowiedź na uwagi do apelu ze Strzemieszyc

Drukuj

NSAPoniżej publikujemy skrót listu Jerzego Reszke ze Stowarzyszenia Samorządne Strzemieszyce, który jest reakcją na naszą wypowiedź z 19 lutego. Całość można przeczytać na stronie: http://strzemieszyce.info/index.php/aktualnosci/52-odpowiedz-na-opinie-forum-od-nowa.

„Dziękuję za opinię. Każde stanowisko wnosi nowe spojrzenie na niektóre sprawy. Jednak być może życie problemami powoduje, że pewne rzeczy stają się tak oczywiste, że dla obserwatora z zewnątrz są nieczytelne. Dlatego pozwolę sobie wyjaśnić niektóre problemy.

Brak ograniczenia czasowego dla decyzji podejmowanych z naruszeniem prawa

Czy decyzja z 1975 roku nie ma żadnego znaczenia? To sprawa dyskusyjna. Jeżeli jest ciągłość prawna II i III Rzeczypospolitej, to nie można wybiórczo traktować decyzji administracyjnych i sądowych podejmowanych kiedyś, jeżeli są w stosunku do nich zastrzeżenia, że zostały podjęte z naruszeniem prawa. Dla decyzji wydanych niezgodnie z prawem nie ma ograniczenia czasowego, co potwierdziło wiele wyroków NSA i TK. Są to np. decyzje reprywatyzacyjne i podobne. Oczywiście, jest to poważny temat dla konstytucjonalistów, ale nie można przejść obok niego obojętnie. A jak interpretować art. 156 kpa i skutki wynikające z jego naruszenia? Czy też wybiórczo? Najpierw trzeba chyba wyjaśnić zastrzeżenia do tego, czy naruszono prawo podejmując decyzje o włączeniu jednego miasta do drugiego, a następnie rozstrzygnąć jego umiejscowienie w czasie i w ramach prawnych.

Miasta na prawach powiatu

Wracając do tematu działania gminy, to nikt nie zwraca uwagi na funkcjonowanie miast na prawach powiatu, które są gminami. Jest ich w Polsce 66 i tylko Warszawa ma inny ustrój określony Ustawą Warszawską. Pozostałe funkcjonują jako i gminy, i powiaty. To chyba ten dualizm administracyjny jest powodem problemów w ocenie funkcjonowania administracyjnego miast na prawach powiatu. Miasta tworzone były w dawnych czasach jako budowanie coraz dalszych przedmieść wokół ośrodka centralnego. Oczywiście, funkcje przedmieść, które stawały się dzielnicami, zmieniały się na przestrzeni lat. Źródłem problemów Strzemieszyc jest – naszym zdaniem – nie tylko złe wykonywanie funkcji radnego i prezydenta przez wybrane w demokratycznych wyborach osoby, ale głównie brak możliwości wpływu mieszkańców jednej dzielnicy na władze całego miasta. Stworzone, często nakazem partyjnym, miasta na prawach powiatu stanowią nieraz, tak jak w przypadku Dąbrowy Górniczej, zlepek różnych miasteczek i wsi, które zachowały swoją odrębność środowiskową, ale nie mają żadnego wpływu na władze samorządowe. Jedyne właściwie demokratyczne mechanizmy oddziaływania, czyli referendum w sprawach lokalnych lub możliwość odwołania władz, tutaj nie mają szans powodzenia, bo referendum musi być przeprowadzone w całej gminie. Społeczność Strzemieszyc jest za mała, aby wygrać z Dąbrową Górniczą, choćby ze względu na problem z osiągnięciem minimalnej frekwencji. Radni, choćby nie wiadomo jak zaangażowani, nie są też w stanie doprowadzić do przyjęcia żadnej uchwały w sprawie dzielnicy, bo z jednego okręgu wyborczego jest ich 5, a cała rada liczy 25 radnych. Takie są regulacje prawne, które wynikają z przyjęcia dla miast na prawach powiatu jednocześnie uprawnień gminy i powiatu.

Budowa społeczeństwa obywatelskiego musi zawierać program otwarcia instytucjonalnego i stworzenia takich warunków, żeby więź pomiędzy mieszkańcami a wybranymi przez nich radnymi, obojętnie jakiego szczebla, była silna.

Pewnym wyjściem z obecnej niedobrej sytuacji byłyby zmiany w ustawie, które pozwoliłyby przyjąć dla miast na prawach powiatu zasady podobne do ustawy warszawskiej, czyli stworzenie z nich związków międzygminnych.

Wielkość gminy

Nigdzie nie przedstawialiśmy poglądów, że źródłem nieszczęść Strzemieszyc jest wielkość gminy. Podstawą funkcjonowania gminy jest społeczność, więzy ją łączące i zdolność do funkcjonowania jako wspólnoty. Nie jest ważne, czy to 5 tys. czy 25 tys. mieszkańców, chociaż istotne są warunki ekonomiczne, historyczne i prawne określające zdolność do takiego funkcjonowania. Nie można przypisywać sztywnych ram, bo jest to organizm żywy i jako taki musi sam musi znaleźć dla siebie sposób organizacji i sposób działania. Oczywiście, w ramach takich regulacji prawnych, które dadzą mu odpowiednie możliwości i zapewnią właściwe miejsce w systemie samorządowym, zapewniającym możliwość wyboru i wpływu na podejmowane decyzje.

Wielkość gminy jest tutaj sprawą wtórną. Bo czy mówimy o wielkości gminy jako spójnej jednostki samorządowej, czy o miastach na prawach powiatu, które są też gminami. Nie można sztywno ograniczać wielkości gminy, gdyż każdy przypadek jest inny i wymaga innych rozwiązań.

Wzrost aktywności mieszkańców, którego przejawem są też tendencje do odzyskania praw miejskich, wynika właśnie z zaniedbań infrastrukturalnych i zagrożeń środowiskowych, jakie wystąpiły na skutek doprowadzenia do ruiny instytucji – ogólnie mówiąc – cywilizacyjnych, na skutek realizacji w sposób skandaliczny inwestycji gminnych i na skutek lokalizacji w dzielnicy coraz to nowych zakładów, głównie zajmujących się przerobem odpadów.

Zasada zrównoważonego rozwoju

Z tych problemów, które zdeterminowały życie w Strzemieszycach, wynika też odwołanie do zasady zrównoważonego rozwoju. Zasada ta powinna być podstawą funkcjonowania samorządu, a nie jest uwzględniana w planowaniu przestrzennym dzielnicy, o czym świadczy lokalizacja wielu nowych zakładów przerobu odpadów oraz nie jest brana pod uwagę w planowaniu rozwoju obciążenia sieci drogowej i uciążliwości dla mieszkańców. Obrazem stosowania w praktyce ochrony środowiska na szczeblu dzielnicy są niezidentyfikowane pyły latające w Strzemieszycach, które pojawiły się latem 2013 roku i nadal wzbudzają emocje.

Ten przykład pokazuje też, jak funkcjonuje prawo i przede wszystkim, jak duża jest bezwładność w działaniu instytucji, które są powołane do spełniania określonych funkcji i praca nie przekłada się na zapewnienie elementarnych warunków życia. Mamy prawo, ale jego zapisy pozwalają na tak różne interpretacje i zaniechania, że w praktyce nie pełnia ono swojej roli w oczekiwanym stopniu.

Co dalej?

Przedstawione powyżej sytuacje odnoszą się do stanu prawnego i do funkcjonowania w praktyce miasta na prawach powiatu. Przepisy o ochronie środowiska byłyby chyba łatwiejsze do podjęcia takich zmian, które mogłyby wprowadzić inne warunki życia mieszkańców i zapewnić im wpływ na środowisko, w jakim żyją. Wprowadzenie czytelnych zapisów o lokalizacji zakładów uciążliwych dla środowiska, o trybie przyjmowania planów zagospodarowania przestrzennego czy zmiana ustawy o odpadach zależy chyba tylko od woli politycznej i zwrócenia się ku obywatelom, a nie popieranie zakładów i firm, które szukają przede wszystkim zysku.

Trudniejsze są regulacje ustroju samorządowego. Tutaj interesy lokalne są jeszcze silniejsze. Jednak w sytuacji, gdy nie ma chyba miasta na prawach powiatu bez problemów z próbami oderwania się poszczególnych dzielnic od swoich miast, jest to temat, który stał się ogólnopolski.

Miasta, które odzyskały samodzielność, jak Sławków, Radzionków, Bieruń, Wojkowice czy Imielin są dowodem, że mogą samodzielnie funkcjonować nawet przy małych budżetach.

Potrzebna jest chyba szersza dyskusja, która spróbuje pokazać różne spojrzenia, uwzględniające przede wszystkim prawa obywateli do tworzenia wspólnot samorządowych pozwalających na realizacje ich celów i zapewniających wpływ na decyzje, które ich dotyczą. Może to być zmiana w kierunku utworzenia miast na prawach powiatu jako związków gmin albo struktury samorządowej opartej na silnych dzielnicach. Potrzebna jest jednak przede wszystkim wola polityczna do podjęcia tego tematu”.

Czytaj również