Po lekturze „Raportu o stanie samorządności…” – wydzielenie lokalnego PIT

Drukuj

Zaprezentowany 28 stycznia 2013 roku dokument „Narastające dysfunkcje, zasadnicze dylematy, konieczne działania. Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce” to pierwsze tak szerokie opracowanie tego tematu. Wyrażamy głębokie uznanie 11 członkom zespołu, na czele z prof. Jerzym Hausnerem, którzy podjęli trud jego przygotowania. Wierzymy, że będzie żywo dyskutowany, rekomendacje w nim zawarte zostaną poddane szerokiej debacie, a także doczekają się realizacji. Jesteśmy zaszczyceni, że mogliśmy konsultować tekst w trakcie prac i że znalazły się w nim fragmenty naszego opracowania (http://forumodnowa.pl/index.php/teksty/11-niknace-gminy-przedmiescia-i-fikcja-granic-administracyjnych-miast). Do poruszanego spektrum zjawisk w obrębie funkcjonowania samorządu pragniemy dodać postulat systemowy, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Autorów o rozpoczęciu dyskusji. Chodzi nam o lokalny podatek dochodowy od osób fizycznych (lokalny PIT).

Istotą zmiany byłoby zastąpienie udziałów jednostek samorządu terytorialnego w PIT wydzieleniem w ramach tego podatku lokalnego PIT. Lokalny PIT powinien być dochodem gmin i powiatów, bowiem to jednostki tych szczebli głównie realizują zadania usługowe w sferze oświaty oraz pomocy społecznej. Mieszkańcy zobaczą wówczas związek pomiędzy daniną publiczną a swoją korzyścią jako odbiorców usług publicznych.

Konstrukcja lokalnego PIT powinna wychodzić z założenia, że (1) każdy podatnik PIT płaci na rzecz gminy i powiatu lokalny PIT. (2) Ulgi przy rozliczeniu rocznym PIT nie powinny dotyczyć lokalnego PIT albo, co najmniej, ulgi podlegać odliczeniu w pierwszej kolejności od państwowego PIT. Gminy i powiaty dysponowałyby wtedy stabilnym i pewnym źródłem dochodów, w możliwie najmniejszym zakresie ponosząc skutki polityki podatkowej prowadzonej przez państwo. (3) Baza podatkowa w lokalnym PIT powinna być możliwie jak najszersza, obejmując dochody z pracy, rent i emerytur, a także świadczeń społecznych. Część gminna i część powiatowa w ramach PIT powinny być (4) podatkami liniowymi o (5) wspólnej z państwowym PIT definicji dochodu opodatkowanego. Władztwo podatkowe gmin i powiatów powinno ograniczać się do (6) ustalania stawek dla tych części w stosunkowo niewielkim zakresie, określonym przez ustawodawcę. Na podstawie informacji, przekazanych przez gminy i powiaty na etapie konstruowania budżetów, (7) otrzymywałyby one dochody w trakcie trwania roku podatkowego według stawki uśrednionej, zaś właściwe rozliczenia następowałyby przy rozliczeniu rocznym PIT, w ramach którego podatnik dokonywałby dopłaty albo otrzymywałby zwrot podatku oraz następowałoby rozliczenie pomiędzy budżetem państwa a poszczególnymi gminami i powiatami.

Aby zapewnić bardziej równomierny i sprawiedliwy z punktu widzenia systemowego rozkład dochodów z tytułu lokalnego PIT, (8) próg dochodowy lokalnego PIT powinien zostać ustalony od możliwie najniższej wysokości do kwoty określonej odgórnie. Przy takiej konstrukcji dochód opodatkowany państwowym PIT mógłby rozpoczynać się powyżej tej kwoty. Zauważyć należy, że w tym wypadku – poza niejako naturalnym „spłaszczeniem” istniejących różnic w dochodach samorządów – ustalona zostanie zachęta do przyciągania do siebie nie tyle zamożniejszych podatników, ile większej liczby podatników o średnich dochodach. Pomoże to również zdynamizować zaangażowanie samorządów w aktywizację lokalnych rynków pracy, szczególnie że wszelkie ku temu instrumenty posiadają w szczególności powiaty (struktury powiatowych urzędów pracy i środki Fundusz Pracy oraz Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych).

Rozwiązaniem, będącym neutralnym dla państwa jako całości, jest (9) możliwość zadeklarowania przez podatnika, jako miejsca płatności lokalnego PIT, miejsca zamieszkania, zatrudnienia albo innegomiejsca korzystania z odpłatnych usług świadczonych przez gminę lub powiat. W pozostałych przypadkach (10) miejsce zapłaty lokalnego PIT deklarowane byłoby raz na rok podatkowy, przed dniem 15 października poprzedzającym następny rok podatkowy, tak aby to ustalenie stanowiło podstawę do planowania budżetów gmin i powiatów.

Kwestią mającą podstawowe znaczenie dla systemu finansowania gmin i powiatów będzie miejsce zapłaty lokalnego PIT. Aby je urealnić, w ustawie o samorządzie gminnym oraz samorządzie powiatowym powinno być wprowadzone rozwiązanie, zgodnie z którym (11) gminy i powiaty będą mogły zróżnicować cenę świadczonych usług w zależności od miejsca zapłaty lokalnego PIT. Rozwiązanie to może być szczególnie istotne dla rozwijania świadomości podatkowej mieszkańców, ale również pozwoli naturalnie ukierunkować strumienie dochodów z lokalnego PIT do miejsc, gdzie podatnicy korzystają z odpłatnych usług publicznych. Uporządkuje to free riding, którego nie minimalizuje obecny system prawno-finansowy JST.

Drugą sprawą są makroekonomiczne następstwa wprowadzenia lokalnego PIT i sposoby, w jakie uzyska się sterowalność nowego systemu. Przede wszystkim niewielki zakres władztwa podatkowego nie będzie otwierał szerokiego pola konkurencji podatkowej. Kolejnym zabezpieczeniem może być (12) zakaz dokonywania „gwałtownej” zmiany stawki podatku z roku na rok, wyrażonej procentowo. Można rozważyć również (13) „karanie” za zbyt gwałtowną obniżkę stawki niższą kwotą subwencji. Innym pomysłem jest (14) wprowadzenie zakazu określonych różnic w stawkach podatku pomiędzy sąsiadującymi samorządami. Dalej, (15) mechanizmem stabilizującym stawkę podatku mogą być same reguły konstruowania budżetu gminy i powiatu, które przewidują, iż stawkę podatku ustala się w ramach uchwały budżetowej, tj. lokalny PIT „dopinałby” potrzeby finansowe budżetów. Aby unaocznić mieszkańcom różnice i zmiany w stawkach lokalnego PIT, (16) powinien zostać stworzony ogólnodostępny system, w którym będzie można sprawdzić wysokość stawki dla każdej gminy i powiatu.

Wprowadzenie lokalnego PIT w zaproponowanej formule może wpłynąć na bardziej równomierny rozkład dochodów gmin i powiatów, co przełoży się na mniejsze potrzeby wyrównawcze pokrywane w formie subwencji z budżetu państwa.

Równocześnie należy zastanowić się, w jaki sposób zabezpieczyć faktyczną autonomię podatkową gmin i powiatów w lokalnym PIT tak, aby nie padła ona ofiarą przekonania, że zwiększone czy spowodowane przez ustawodawcę koszty funkcjonowania gminy i powiatu zaabsorbują zwiększając stawkę w lokalnym PIT. Taka sytuacja jest wysoce niepożądana, bowiem stwarza iluzję samodzielności finansowej gmin i powiatów. Kolejną kwestią są odpowiednie zmiany w systemie transferów z budżetu państwa, aby nie uzupełniał on luk finansowych w samorządach stosujących dumping podatkowy. Dlatego też, (16) wyrównanie w formie subwencji powinno następować przy założeniu stosowania przez gminy i powiaty minimalnej stawki ustawowej. Chodzi tu również o to, aby system finansowy państwa nie „okradał” samorządów z ich wysiłku fiskalnego, jeżeli stosują stawki wyższe od minimalnych.

Ostatnią, ale niemniej istotną kwestią jest wkomponowanie lokalnego PIT w system finansowy państwa tak, aby m.in. zapewnić gminom i powiatom regularny dopływ środków z tego tytułu. Dlatego też należy pamiętać nie tylko o dopracowaniu rozwiązania podatkowego, ale i całościowej jego aplikacji systemowej.

Czytaj również
  • http://www.facebook.com/pages/Adam-Mill-project/441930882516461 Adam Mill

    Kuriozalna propozycja. Zupełnie jej nie rozumiem. Czym by się takie rozwiązanie różniło od obecnego, gdzie samorządy dostają około połowy podatku PIT swoich mieszkańców z wyjątkiem tego, że bogatsze przedmieścia obniżałyby podatki swoim mieszkańcom o kilka procent, bo na więcej nie pozwolili by im autorzy propozycji. Z podatku dochodowego wydzielono już składkę zdrowotną i jedynie skomplikowało to bardziej system podatkowy. Teraz autorzy chcą wydzielić z niego kolejny podatek. Czemu taka parcelacja podatków ma służyć?

    Propozycja autorów wpisuje się w ogólną tendencję wśród urzędników samorządowych przypisywania mieszkańców jak chłopów pańszczyźnianych do ziemi. Taka zaściankowość i ksenofobia na poziomie samorządowym. Zamiast otwierać miasta dla jak najszerszego grona osób, próbuje się je zamykać tylko dla wyselekcjonowanego grona osób spełniających odpowiadające urzędnikom kryteria. Takie tendencje powinno się zwalczać, a nie popierać. Zupełnie nie bierze się pod uwagę obecnej mobilności ludzi. Przykładowo, jeśli ktoś mieszka w jednym mieście, pracuje w drugim, weekendy na zabawie spędza w trzecim, a jego dzieci mieszkają i chodzą do szkoły w czwartym to które miasto według autorów powinno dostawać jego podatki?

    Propozycję zmian legislacyjnych powinny przynosić więcej korzyści niż kosztów. Ja tu widzę jedynie dalszą komplikację systemu podatkowego i żadnych korzyści. Może autorzy mogliby szerzej wyjaśnić korzyści takiego rozwiązania względem obecnego?

    • Marcin

      Propozycja wydaje się sensowna, bo tam gdzie władza publiczna ma kompetencje podatkowe, tam jest też odpowiedzialność. W ogóle koncepcję większego usamorządowienia systemu podatkowego można odczytywać przede wszystkim, jako budowę instrumentów większej społecznej kontroli poczynań władz lokalnych. 99% dorosłych Polaków, PIT-owców, nie wie nawet, w jak dużym stopniu finansuje samorząd, głównie gminny. Propozycja nie skomplikuje też systemu podatkowego, tutaj de facto chodzi o jedną dodatkową rubrykę w deklaracji PIT. Nie ma nowego podatku, jest tylko wbudowanie czytelnej części samorządowej PIT. A czemu jest to lepsze od udziałów w PIT, które obecnie dostają samorządy? Obecnie Minister Finansów/Parlament potrafią uszczuplić proporcjonalnie dochody samorządów. Jak będzie część samorządowa w PIT, dochody te będę automatycznie dużo lepiej chronione. Adam Mil, co do Twoich wątpliwości o terytorialne przypisanie samorządowego PIT, to nikt nie mówi tutaj o zamykaniu komukolwiek dostępu do miast. Raczej chodzi o to, aby urealnić finansowanie miast, ale jest rozwiązaniem sprawiedliwym systemowo. To podatnik wybierze, gdzie chce płacić część samorządową PIT.

      • http://www.facebook.com/pages/Adam-Mill-project/441930882516461 Adam Mill

        Jeśli podatnik będzie miał swobodę wyboru, gdzie będzie płacił swój podatek, to wybierze miasto o najniższych stawkach. Nie bądźmy naiwni, nie wybierze miasta, gdzie do szkoły chodzą jego dzieci, trzymając się mojego przykładu. Obecnie wydatki na szkolnictwo są głównymi wydatkami samorządów, więc czy będzie to rozwiązanie sprawiedliwe systemowo? Nie wydaje mi się.

        Obecnie samorządy próbują temu przeciwdziałać utrudniając dostęp do swoich szkół dzieciom z sąsiednich miast. Jeśli taka propozycja by przeszła, to te zjawiska by się jeszcze nasiliły. Zapewne chcąc zapisać dziecko do szkoły rodzice musieli by przedstawiać pity zaświadczając, że płacą podatki w danym mieście. A co jeśli ich drugie dziecko chciałoby chodzić do szkoły w innym mieście? Poza tym czy szkoła powinna mieć wiedzę ile zarabiają rodzice ich uczniów?

        Wierzę, że autorzy propozycji nie chcą zamykać miast, ale taka będzie konsekwencja ich propozycji. Jeśli zdecydujesz się płacić podatki w danym mieście to posyłać dzieci do szkoły, chodzić do teatru, korzystać z infrastruktury miejskiej będziesz mógł tylko w tym mieście, a nie w sąsiednim.

        Jeśli pozwolimy na różnicowanie stawek podatku, to nie wystarczy jedynie dodać jedną rubrykę do formularza pitu. Wielkość podatku będzie zależała od miejsca płacenia podatku przez podatników, czyli pracodawca naliczając podatek będzie musiał brać pod uwagę zupełnie różne stawki w zależności od tego, gdzie jego pracownicy płacą podatek. Później w trakcie rozliczania Ci pracownicy również będą musieli wziąć to pod uwagę. To skomplikuje system podatkowy. Na pewno bardziej niż wydzielenie składki zdrowotnej. A jeśli nie pozwoli się na różnicowanie stawek to cały pomysł traci rację bytu.

        Udziały samorządów w podatkach są regulowane ustawowo i ministerstwo nie może ich tak po prostu zmieniać. Wszelkie takie zmiany muszą przejść przez parlament, podobnie by było z tym podatkiem samorządowym, zatem większej ochrony interesów samorządów tu nie ma. Ich problemem nie jest niepewność udziałów w podatkach samorządowych, tylko zbyt niskie subwencje celowe, głównie na edukacje, w porównaniu do zadań jakie im narzuca władza centralna. Tu leży główny problem i takie komplikowanie podatków nic tu nie da.

        Zgadzam się, że świadomość podatkowa jest bardzo niska i ludzie nie mają świadomości skąd samorządy mają pieniądze. Czy jednak nie lepiej i taniej jest przeprowadzić akcję uświadamiającą niż niepotrzebnie komplikować system podatkowy?

        Autorzy mają dobre intencje, chcą zwiększyć samodzielność finansową samorządów, tylko niestety mając jedynie to na myśli nie pomyśleli o innych konsekwencjach swoich propozycji.

    • Jerzy Brojek

      Nie jestem ekspertem od podatków ale uważam, że negatywna ocena potencjalnych zmian przedstawiona przez Pana Adama Milla – jest trafna. Bo „zamiast otwierać miasta…”. Polacy jak wiadomo nie należą do narodów mobilnych i nie zmienia
      tego faktu obecna emigracja zarobkowa. Ta niechęć do mobilności utrwala
      osiadłość i utrudnia jakże potrzebną wymianę myśli i doświadczeń. Nadal bardzo
      wiele różni nas pod tym względem od obywateli USA, a choćby nawet od narodów
      strefy śródziemnomorskiej.
      Z poważaniem Jerzy Brojek z Ostrołęki tel 29 764 31 68