Potencjał do zmian w samorządach

Drukuj

24 lutego Minister Administracji i Cyfryzacji zapowiedział powołanie Instytutu Samorządności. To kolejna inicjatywa decydentów w związku z przypadającą w tym roku 25 rocznicą restytucji samorządu terytorialnego. Należy się cieszyć, że wreszcie sprawy wspólnot przebijają się do świadomości opinii publicznej i władz centralnych, ale to także duże zobowiązanie – nowe ciała powinny być jak najbardziej aktywne i twórcze.

Fot. SzymonDrabczykPotrzebne jest bowiem zarówno miejsce do prowadzenia dyskusji międzyśrodowiskowych czy monitorowania działań samorządów, jak i platforma wykuwania się niezbędnych zmian w funkcjonowaniu JST, mająca przełożenie na organy wdrażające.

Wbrew słowom nowego przewodniczącego Związku Powiatów Polskich, Ludwika Węgrzyna, w Polsce istnieją różne osoby i grupy zajmujące się kwestiami systemowymi w odniesieniu do samorządów. Niestety, działają w rozproszeniu i nie dysponują wieloma możliwościami docierania do sfery rządowej, ani nawet opinii publicznej, gdyż media mainstreamowe nie są zainteresowane problematyką JST. Wprawdzie holistycznych idei nie powstaje dużo i nie możemy przebierać w nich jak w ulęgałkach, należałoby przynajmniej przyjrzeć się temu, co zostało już opracowane, zamiast zakładać, że nic nie istnieje…

Warto więc przypomnieć, że w ciągu ostatnich dwóch lat w Krakowie i Warszawie ukazały się dwa niezależne, fundamentalne dokumenty dotyczące wspólnot: „Narastające dysfunkcje, zasadnicze dylematy, konieczne działania. Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce” przygotowany przez zespół prof. Jerzego Hausnera, stawiający diagnozę aktualnej kondycji JST oraz raport „Samorząd 3.0” think tanku Forum Od-nowa, prezentujący wizję samodzielnych, elastycznych, transparentnych, odpowiedzialnych i efektywnych wspólnot, wraz z 25 rekomendacjami systemowymi (część z nich jest już na drodze do implementacji). Pojawiło się też odniesienie do tych propozycji w raporcie „Samorząd terytorialny w Polsce” prof. Eugeniusza Wojciechowskiego i jego współpracowników. Nie wspominając już o ustawie samorządowej przygotowanej przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w 2013 roku, która może niebawem doczeka się uchwalenia.

Na wielu uczelniach prowadzi się prace koncepcyjne oraz opracowuje rozwiązania – wystarczy przywołać Małopolską Szkołę Administracji Publicznej, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego czy Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu. Oprócz tego organizowane są liczne konferencje, kongresy i debaty o tematyce samorządowej, na których głos zabierają przedstawiciele największych korporacji branżowych, samorządowcy, radni, środowiska biznesu czy (rzadko) organizacji pozarządowych. Sprawnie działają media samorządowe, wypowiadają się eksperci niezależni, prawnicy, ekonomiści, socjologowie… Czy to tak mało?

Oczywiście, nie mamy do czynienia z setkami osób zaangażowanych w projektowanie zmian, tylko raczej dziesiątkami, a problem stanowi fragmentaryczność większości postulowanych koncepcji czy wąska specjalizacja fachowców. Poważnym utrudnieniem był też brak odzewu po stronie rządowej i niechęć do wsłuchiwania się w głos ekspertów – wszystko jednak wskazuje na to, że akurat ten aspekt uległ poprawie.

Dlatego powstanie wiodącego ośrodka, inkubatora, w którym ścierałyby się idee, wykuwały wizje oraz konsultowane byłyby już istniejące rekomendacje, daje nadzieję na sprawne zarządzanie procesem przygotowywania reform. Osadzenie Instytutu Samorządności przy ministerstwie umożliwia transmisję myśli do władz centralnych. Ważne, by nie pełnił on w stosunku do tematyki samorządowej wyłącznie funkcji deskryptywnej, ale aktywnie włączał się w projektowanie reform.

Agata Dąmbska dla Forum Od-nowa

Czytaj również