Reforma kulturowa w słowach utopiona

Drukuj

Przebrnięcie przez blisko 190 stron niedawno opublikowanego Raportu „Reforma kulturowa 2020-2030-2040” pod red. Jacka Żakowskiego (http://www.answerthefuture.pl/img/KIG_RAPORT.pdf) wymaga dużego samozaparcia. Przeintelektualizowany język dokumentu powoduje umykanie nierzadko cennych myśli, a niektóre eseje to wręcz monotonne kręcenie się wokół powtarzanych po kilka razy myśli.

Gdyby Autorzy oparli to opracowanie na kilku nośnych tezach i skrócili o 2/3, z pewnością mogłoby posłużyć jako asumpt do ogólnonarodowej dyskusji na temat kierunku dalszego rozwoju Polski. A tak, otrzymaliśmy ekskluzywny „strumień świadomości” poszczególnych twórców, zbiór ogólnych idei, popisów erudycji, rozwlekłych rozważań i oczywistości, okraszony powoływaniem się na paru intelektualistów. Żaden z decydentów tego nie przeczyta, a jedynie najwytrwalsi eksperci i komentatorzy. Paradoksalnie, Raport stale odwołuje się do pojęcia innowacyjności…

JFot. Rafał Nowakeśli znało się dotychczasowy dorobek Autorów, przedstawione eseje to nihil novi. Każdy z członków zespołu przypomniał w nich swoje myśli i postulaty, przewijające się w publikacjach czy wywiadach. I tak, Edwin Bendyk pisał o innowacjach, prof. Janusz Czapiński – zaufaniu społecznym, prof. Przemysław Czapliński – Polsce oczami pisarzy, Andrzej Olechowski – sukcesach transformacji, Jacek Santorski – zarządzaniu itd. Ta swoista podróż po własnych osiągnięciach była przewidywalna, przez co sprawiała wrażenie wtórnej i nużącej. Z literackiego punktu widzenia wyróżniał się esej Jacka Żakowskiego o „rogalu” i „trzonie”, ale też oczekiwać można byłoby więcej.

Do tego zaproponowane rozwiązania grzeszą jedną z trzech cech: albo powierzchownością (esej o Kościele Jarosława Makowskiego; skądinąd najbardziej zwarty ze wszystkich tekstów), albo nierealistycznością (idea szkoły holistycznej prof. Roberta Kwaśnicy, wzorowana na sprowadzonych do absurdu zasadach szkół demokratycznych czy deliberacja według prof. Radosława Markowskiego, która może okazać się wręcz szkodliwa), albo przeideologizowaniem (inkluzywność prof. Elżbiety Mączyńskiej, forsująca model państwa, które „ma dać”). Wprawdzie Autorzy zastrzegają, że umyślnie nie szacowali kosztów zaproponowanego modelu, ale nawet pobieżna lektura postulatów każe widzieć niebagatelne kwoty wdrożeniowe.

Skupiając się na hasłowych rekomendacjach, zapomniano o tym, że możliwe jest tworzenie reformujących system korekt instytucjonalnych, np. w zakresie działania ministerstw (zmniejszenie ich, sprowadzenie do roli policy making), samorządów (zwiększenie roli radnych, transparentność, oparcie dochodów JST na środkach własnych) czy realizacji poszczególnych polityk publicznych (np. odinstytucjonalizowanie systemu pomocy społecznej). Łatwiej byłoby rozmawiać o konkretach niż dyskutować z niedookreślonymi propozycjami.

Można by też długo wyliczać, co zostało w Raporcie pominięte: nowe ruchy społeczne, organizacje pozarządowe, imigracja, samorządy, styla życia, ekologia. Mało napisano również o… samej kulturze – uczynił to tylko Jacek Żakowski i prof. Przemysław Czapliński.

Na plus należy odnotować, że zebrano w jednym miejscu wiele teorii dotyczących polskiej współczesności – dla osób nie śledzących na bieżąco tych nurtów intelektualnych to rodzaj ściągawki socjologiczno-ekonomicznej (choć o silnym zabarwieniu ideologicznym). Po drugie, zgrabnie wpisano się w nurt potrzeby zmian, akcentując sprawy świadomościowe, nie związane z konkretnymi politykami publicznymi. Po trzecie, wreszcie, chwała Autorom za to, że świadomie powołują się na rozwiązania zagraniczne, nie próbując wymyślać „polskiej trzeciej drogi”.

Summa summarum, Raport można odebrać jako zrozumiałą troskę elit od 25 lat współdecydujących o kształcie Polski o stan państwa. Podzielając część diagnozy, można jednak odnieść wrażenie, że te stale obecne w przestrzeni publicznej głosy nie przynoszą już niczego nowego. Potrzebne jest dopuszczenie do dyskursu kolejnej generacji.

Agata Dąmbska dla Forum Od-nowa

Czytaj również
  • Kazimierz Szufnik

    Tak, jestem głęboko przekonany, że Raport Reforma kulturowa… to bardzo interesujące i wartościowe opracowanie. W pełni podzielam opinię, że warunkiem rozwoju danego narodu lub społeczeństwa jest jakość jego szeroko rozumianej kultury, tak indywidualnej jak i zbiorowej. Zgadzam się z opisem stanu polskiego społeczeństwa i zaproponowanymi obszarami koniecznych modernizacji. I bardzo cenię to, że autorzy raportu nie roszczą sobie prawa do nieomylności ale deklarują już we wstępie, że swoje opracowanie traktują jako wstęp do dyskusji. W tej dyskusji chętnie bym uczestniczył albo chociaż z zaciekawieniem bym się jej przyglądał – gdyby była. Niestety wciąż jej nie widzę. A szkoda.